Nie długo przed wigilią Bożego narodzenia miałem obawy, że moje gardło nie wyzdrowieje do tego czasu - myślałem, że ominie mnie konsumpcja najpopularniejszej wigilijnej Rybki, makówek, sałatek, itp. No ale było zupełnie inaczej i wigilijny czas był spokojny i smaczny tego roku. Nawet się nie spodziewałem, że może być aż tak przyjemnie. Czas umilał nam prze-wyluzowany kanarek(prezent dla Babci;) - ostatecznie nazwała go: "FRANCIK" i powiedziała, że to najpiękniejszy prezent - "..miło, co?.." / my to mamy z Rutinką pomysły, nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz