















A teraz wyścig =>
...takich tłumów chyba jeszcze nie widzieliśmy a napewno nie w Krakowie !...
" ZWYCIĘZCA "


( Oczywiście był jeszcze bolid F1 oraz łódź motorowa z polakiem za sterami no ale nie wszystko był człowiek w stanie zobaczyć. Ludzie mdleli, karetki kursowały w te i we fte. Przeciskaliśmy sie w gąszczu ludzkiego istnienia aż dotarliśmy w pobliże rzeki. Właśnie tam zostaliśmy i z zachwytem spoglądaliśmy w niebo podziwiając latającego sprintera, który ze średnią prędkością 400Km/h przyfrunął jako I na metę. Od razu było wiadomo, że ptaszyna wygra:)) I tak też się stało. Tak czy owak, nie zważając na okoliczności i warunki, pomijając cholerny upał - Ten właśnie dzień zapisał się jako wyjątkowy...super! Faktem jest iż podróż inaczej przebiega z kobietą. To ona sprawia, że wyprawa jest już na starcie o wiele bardziej przyjemna[piszę to oczywiście z własnego doświadczenia;-))]